Apparel branding

Insane Limited Apparel

Razem z Bartkiem Idzikowskim od dłuższego czasu pracowaliśmy nad projektem własnego brandu odzieżowego, ale nie takiego zwykłego, cukierkowego. chodziło nam o brand dla ludzi lubiących ostre, mroczne i czasami dziwne klimaty. Tak oto powstało Insane Limited, które w swojej limitowanej ofercie ma koszulki z mrocznymi wzorami.

Boo!             www.insanelimited.com

Poznaj historię Rippera

Historii o ludziach żywcem pogrzebanych jest wiele. Kończą się makabrycznie, a wyobrażenie tego, przez co w ostatnich chwilach przechodzą ci pechowcy potrafi pozostawić trwały uraz. One są jednak tragicznie. Moja historia jest gorsza.

Moja rodzina zawsze była staroświecka. Świątobliwa do granic. Gdy chorowałem modlili się o moje zdrowie, zamiast wezwać lekarza. Ale choroba była nieczuła na zbawienny wpływ ich modłów. Gdy zapadłem w śpiączkę uznali mnie za zmarłego i pochowali. Podobno miałem piękny pogrzeb…

Całkowita ciemność. Całkowita cisza. Przytłaczający odór ziemi i mokrego drewna. Gdyby nie woda sącząca się z desek, pewnie bym się nawet nie obudził. Sznurek przy nadgarstku – stary przesąd, który uratował mi życie. Rurka, w której biegł do dzwonka na ziemi dawała powietrze. Oczywiście na szarpanie nikt nie reagował – sam sznur porwał się długo przed moim przebudzeniem.

Z tą rurką w ustach zacząłem przebijać się przez deski. Ustępowały łatwo, oblepiając mnie błotem. Powoli – centymetr po centymetrze, zacząłem brnąć w górę. Mijały godziny i dni, zasypiałem i budziłem się bez rytmu, wysysałem wodę z gleby i połykałem sporadyczne robactwo, które zawędrowało do moich ust.

Moje ciało musiało tak zwiotczeć, że dla podziemnych drapieżników przestało różnić się od ziemi. Gdy pierwszy z nich zaczął wgryzać się pod moją skórę i żywić się resztkami mięsa, zemdlałem z bólu. Przy kolejnych ukąszeniach czułem je coraz mniej. Kiedy już myślałem, że zostanę żywcem zjedzony, poczułem powiew świeżego powietrza. Wydostałem się.

To była pierwsza z przeklętych nocy na powierzchni. Żywiłem się wszystkim, co się ruszało. W moich rękach i nogach robactwo zaczęło się namnażać. Nauczyłem się z nimi żyć w symbiozie.

W poszukiwaniu lepszego pożywienia przybyłem do miasta. Znalazłem opuszczone piwnice i siedzę w nich w ciemności, w oczekiwaniu na kolejne porcje mięsa. Słyszę kroki. Łapię łom, na który zwykłem mówić “widelec” i idę przybyszom na spotkanie. Czas na kolację.

Autor: Jakub Caban

Poznaj historię Smiley’a

14 lat w czterech ścianach. 14 lat więzienia we własnym domu, pod okiem własnej rodziny. Miałem pójść do przedszkola, ale wstyd zwyciężył. Na początku jeszcze mnie odwiedzali, ale kiedy nauczyłem się czytać, przestali osobiście dbać o moją edukację. Bo po co? Przecież i tak miałem nigdy nie wyjść. Miałem tylko książki, trzy posiłki dziennie, łóżko z którego szybko wyrosłem. I klauny. Te przeklęte, coroczne klauny. Każdego roku te przeklęte klauny!

Z początku cieszyłem się na każde urodziny, bo przez ten jeden dzień ktoś mnie odwiedzał i zabawiał. Z roku na rok ta tradycja stała się wręcz groteskowa. W młodzieńczych latach, w piwnicznej ciemności nadal odwiedzał mnie klaun dla dzieci. Wciąż jednak cieszyłem się, kiedy mogłem się do kogoś odezwać.

Po 14 latach coś się zmieniło. Po liczbie gwoździ wychodzi, że musiały to być moje 18 urodziny. Zamiast corocznej zabawy dla dzieci przyszedł smutny klaun. I zamiast mnie zabawić zaczął się śmiać. Nie ze mną, a ze mnie. To miał być dzień mojej radości, a nie jego. Musiałem zmienić role. Musiałem przerwać to przedstawienie.

Udało mi się uciec w jego przebraniu. Tylko deska z łóżka z kilkoma gwoździami zalała się kolejnymi barwami czerwieni. Klaun, tata, mama, siostra… Muszę naprawić, co zniszczyli. Dzieciom należy się śmiech i radość. Muszę się uśmiechać.

Wytykają mnie palcami, gdy mnie widzą. Gonią mnie, dlatego się chowam. Szepczę do dzieci, które spotykam. Zapraszam do zabawy. Śmiejmy się razem. Tylko proszę, nie śmiejcie się ze mnie. Nie chcę Was krzywdzić…

Autor: Jakub Caban

Poznaj historię Widow

On zawsze był bardzo tajemniczy. Czułam, że nie mówi mi wszystkiego. Kiedy pytałam Go o pracę, mamrotał coś o biurze i zmieniał temat. Nie przeszkadzało mi to. Byłam młoda i głupia. Dlatego kiedy w końcu zaproponował, że pokaże mi, czym się zajmuje – zgodziłam się.

Podczas podróży za miasto czułam znużenie i zasnęłam. Obudziłam się w szpitalnym łóżku, pośród betonowych, surowych ścian. Powietrze było chłodne i wilgotne. Z początku myślałam, że mieliśmy wypadek, jednak nie miałam żadnych obrażeń. Jego nigdzie nie było. Byłam zupełnie sama.

W końcu przyszedł. W białym fartuchu i z twarzą pozbawioną wszelkich emocji. Nie odpowiadał na żadne moje pytania, zbadał mnie i wyszedł. A po nim przyszli mnie zabrać. Wieźli mnie długimi korytarzami bez okien. Krzyczałam, ale nikt nie reagował. Gdy się szarpałam, przywiązali mnie skórzanymi pasami.

Leżałam przerażona na stole operacyjnym. Gdy zaczęłam dygotać z zimna, podali mi jakieś leki. Moje ciało przestało reagować, ale pozostałam świadoma. Dlaczego? Gdy zimna stal skalpela przecięła moją skórę, chciałam zawyć z bólu. Ale nie mogłam się ruszyć. W czasie operacji marzyłam o błogiej nieświadomości omdlenia, gdy coraz mocniejsze fale bólu zadawanych mi tortur zalewały moją świadomość.

Sekundy zlewały się w minuty, a minuty ciągnęły się nieubłaganie tworząc godziny. Aż w końcu przestali. Całe ciało było dla mnie źródłem bólu, mimo to udało mi się ruszyć palcami. Nie spodziewali się tego – myśleli, że spałam. Wyrwałam ręce ze skórzanych kajdan – ból zdzieranej skóry był niczym w porównaniu do katuszy zabiegu. Rozwścieczona rzucałam nimi o ścianę, łamałam kości, rozgniatałam czaszki. Biegłam przed siebie długimi korytarzami. Ktoś ruszył za mną, ktoś coś krzyczał. To się już nie liczyło. Uciekłam, zabijając wielu.

Ludzie nie akceptują mnie po tym, co oni mi zrobili. Dlatego chowam się co dzień w innych piwnicach. I poluję na Niego, choć nie pamiętam już Jego imienia. Mój uścisk nie będzie już tak miły. Ktoś idzie. Muszę to sprawdzić…

Autor: Jakub Caban

Ręcznie przygotowany alfabet
na potrzeby komunikacji marki.

Projekt opakowania na koszulkę

260x200x40 mm

Komunikacja on-line

facebook, instagram, sklep internetowy

Przygotowanie zdjęć

Sesja zdjęciowa na potrzeby sklepu internetowego i komunikacji w SM

Backstage z sesji

tekst opakowanie
in3

Masz pytania?

Odezwij się do mnie!

Dowiedz się więcej